• Facebook Zespół Szkół STO
  • Youtube Zespół Szkół STO

Społeczna Szkoła Podstawowa nr 4 im. Wł. Grabskiego STO w Warszawie

Pandemia w oczach dziecka

13-05-2020 |

Fot. Lena 6b   JA I KORONAWURUS 

KORONAWIRUS WŁOŻYŁ KIJ W MROWISKO

Od niedawna borykamy się z problemem epidemii koronawirusa. Czy wirus włożył kij w mrowisko czy raczej nam pomógł? Większość ludzi ma obawy, że po epidemii nic nie wróci do normy.
Spójrzmy na zagadnienie z drugiej strony: niektórzy z nas twierdzą, że świat, jaki mieliśmy przed koronawirusem nie podoba im się z wielu przyczyn. Wymienię kilka: wykorzystujemy zwierzęta w okrutny sposób, nasza planeta umiera z powodu zanieczyszczeń, na świecie jest wiele miejsc, w  których panuje głód, a w innych wyrzuca się mnóstwo jedzenia do śmietnika, wielu ludzi cierpi skrajną biedę, ale jest też malutka grupa ludzi, którzy posiadają większość pieniędzy i są ze sobą w zmowie. Są też ludzie, którym wydaje się, że dzięki swoim pieniądzom koronawirus nie będzie dla nich groźny.

Koronawirus nauczył nas jednak, że nie wszystko złoto, co się świeci. Nauczyliśmy się wielu rzeczy. Dziś już dostrzegamy, że lekarze są ważniejsi od sportowców, a sławne gwiazdy telewizyjne nie są naszymi bohaterami. Ludzie na kwarantannie zamknięci w domach nareszcie mogą zrozumieć, jak czują się zwierzęta w zoo i w cyrku. Więcej czasu spędzamy z bliskimi. W internecie ludzie zamieszczają więcej śmiesznych filmików, czyli chcą się śmiać.
Sami odpowiedzcie sobie na pytanie czy koronawirus wetknął kij w mrowisko  współczesnej cywilizacji czy ratuje naszą planetę.

Hania z  4a


Fot. Weronika 6b  WYCHODZIMY?

ŻYCIE CODZIENNE UCZNIA W DOBIE KORANAWIRUSA
– kartka z pamiętnika

Środa 11 marca 2020

To był zwykły dzień. Od rana szkoła. Skończyła się lekcja języka polskiego.
Z korytarza usłyszałem jakieś hałasy, jakby ktoś biegł do stołówki, a przecież nie była to przerwa obiadowa. Za chwilę do sali weszła jakaś dziewczyna i powiedziała, że jutro nie będzie lekcji. Zdziwiłem się i nie uwierzyłem. Zbyt piękne, żeby było prawdziwe. Wtedy do klasy weszła Pani Dyrektor i potwierdziła tę fantastyczną wiadomość. Hura! Porządnie się wyśpię i spotkam się z kolegami z podwórka – koniec z siedzeniem nad książkami i zeszytami. Prawdziwa laba! Wówczas nie wiedziałem, co mnie naprawdę czeka. Oczywiście nie tylko mnie, ale wszystkie dzieci w Polsce, a później w wielu krajach świata. Epidemia koronawirusa! Zostaliśmy w domach daleko od kolegów z klasy, skazani na naukę w Internecie. A więc lekcje się odbywają, są zadane prace domowe, piszemy kartkówki, a nie ma zabawy! W domu został również mój brat Kostek, bo przedszkole jest zamknięte. Siostra Hania uczy się w swoim pokoju, ja u siebie, w salonie bawi się Kostek. Na dodatek w domu pracuje też tata. Tylko mama codziennie wyrusza do pracy po za domem. Tragedia! Jak ja
to wytrzymam?

Sobota 11 kwietnia

Jutro Wielkanoc, inna niż zwykle. Nie pojechaliśmy do dziadków do Białegostoku. Spędzimy je sam w swoim mieszkaniu. Epidemia nie pozwala mam je opuścić.Z Kostkiem malowaliśmy jajka. Zrobiliśmy też świąteczne pocztówki i wysłaliśmy je znajomym i rodzinie. Mama przygotowała tradycyjne potrawy. Smutno,że będziemy je jedli tylko w piątkę. W pewnym momencie wpadłem na pomysł, jak wspólnie urządzić zabawę z Wojtkiem i Tomkiem, moimi kolegami z sąsiedztwa. Stanęliśmy na swoich balkonach i rozmawialiśmy przez radio stacje. Zawsze to jakieś urozmaicenie. Dobrze, że pogoda dopisała.

Niedziela 12 kwietnia

Świąteczne śniadanie zawsze hałaśliwe, wesołe, bo spędzone z dziadkami i kuzynami. Dziś tylko najbliżsi: Mama, Tata, Hania, Kostek i ja. Niby wszystko smaczne, a jednak czegoś brakuje – Tata połączył się z Dziadkami na Skypie. Przekazaliśmy sobie życzenia. Nawet zajączek ze słodyczami i upominkami przywędrował do nas – za sprawą rodziców oczywiście. Wszyscy mamy nadzieję, że następne święta będą już po zakończeniu epidemii i spędzimy je wspólnie. Liczę zwłaszcza na spotkania z moimi ciotecznymi braćmi Jaśkiem i Maćkiem. Jutro nie obleje ich wodą, ale pistolety przygotuję, bo lany poniedziałek musi być. Strzeżcie się rodzice, Haniu i Kostku!

Sobota 18 kwietnia

W domu siedzimy już od miesiąca. Ani razu nie bawiłem się na dworze. Wszystko przez tego koronawirusa. Od czasu do czas na trochę wychodziłem na taras, ale co to za atrakcja. Widocznie rodzice mają już tego naszego marudzenia, więc pojechaliśmy na odległą działkę z dala od ludzi. Wreszcie prawdziwe życie! Wchodziłem na drzewo, kopałem ziemię, wyrywałem chwasty i najważniejsze – grałem w piłkę. Obiad od razu inaczej smakował: ulubiona pizza i placki ziemniaczane. Niestety, wieczorem znowu praca. Tym razem zadania z plastyki, a liczyć mogę tylko na siebie, pomoc rodziców lub Hani, czy Babci. Taki to smutny los uczenia się w czasie epidemii.

Jędrek z 5a


Fot. Laura 6b   MY A PANDEMIA

Warszawa, poniedziałek 20.04

Dzień był podobny do innych, ale trochę gorszy. Kicham, zaczął boleć mnie nos, boli mnie głowa i ciągle szklą mi oczy. Zaczynam myśleć, co jest przyczyną ciągłego bólu głowy- codziennie siedzenie osiem godzin przy komputerze. Naprawdę współczuję tacie, który robi to codziennie w pracy. Odczułem, że zaczęło mi się obniżać samopoczucie. Ale staram się wychodzić na spacery z tatą, to mi pomaga. Na razie staram się cieszyć tym, co mam i co robię. Obmyślam z tatą strategie działań na wypadek działań zbrojnych.

Wiktor kl. 5


Fot. Kornelia 6b  DOTYK I

Fot. Kornelia 6b  DOTYK II

Warszawa, kwiecień

Kochany pamiętniku! Dziś był wyczerpujący dzień. Dowiedziałem się o tym, że obowiązkowe jest teraz noszenie maseczek. Nie wyobrażam sobie spędzenia całego dnia w maseczce ochronnej. Chciałbym, żeby ta epidemia jak najszybciej się skończyła, bo nie zniosę tego dłużej. Poza tym noszenie maseczek w ciepłe dni jest dla mnie niemożliwe. Moja twarz pociłaby się tak mocno, że mógłbym utonąć we własnym pocie. Epidemia to straszne przeżycie, jak się słucha tych strasznych rzeczy o kolejnych zakażeniach, to ciarki przechodzą po plecach. Nie chcę kupować maseczek, żeby wystarczyło dla chorych. Martwię się też o mojego wujka, który ma nowotwór i bierze osłabiające go leki, przez co koronawirus jest dla niego groźniejszy. Całe szczęście mogą się odbywać moje ulubione zajęcia z perkusji, dzięki czemu nie wychodzę z formy.
Nie przypuszczałem, że kiedyś to powiem, ale tęsknię za szkołą i za kolegami.

Aleks z 5a

Fot. Matylda 6b  DLA DZIADKA…

 

Fot. Lena 6b      JA I KORONAWIRUS

Warszawa, 14.04.2020

Kolejny dzień zarazy

Mógłbym pospać dłużej, ale moja Mama budzi mnie i jem śniadanie. Mama wychodzi do pracy, a ja włączam komputer i sprawdzam, czy nic nie było zdane. Było. Niestety. Nie chcę o tym myśleć. Niezbyt chcę robić pracę domową. Oglądam filmiki na you tube, ale nie ma nic nowego. Przygotowuję książki do lekcji. Dziś w chmurze polski i plastyka, a historia, biologia i matematyka interaktywna. Na polski pani wysłała kartę pracy o Syzyfie. Też czuję się jak Syzyf, codziennie sprzątając kuchnię. Z plastyki jest jajko wielkanocne. Gotuję dwa jajka na twardo, ale je zjadam. Na szczęście znajduję styropianowe. Ozdabiam je kolorowymi wstążkami.
Robię się głodny. Chciałbym pójść do sklepu i kupić sobie knopersa. Jednak przez tę epidemię nie mogę wyjść z domu, bo jestem za mały. Dzwonię do Mamy, żeby kupiła mi knopersa, ale jedyne czego mogę się spodziewać to: „nie Adam, jesteś na diecie”.
Teraz lekcje interaktywne. Na historii słucham o historii, na biologii słucham o biologii, a na matematyce o matematyce. I już po lekcjach!
Pora na obiad. Wyjmuję pudełko z lodówki i wstawiam do mikrofalówki. Klikam cztery razy i start. Kiedyś włączyłem na pięćdziesiąt minut i obiad mi wybuchł. Tym razem zjadam. Po obiedzie odrabiam lekcje. Najpierw robię to, co lubię, czyli matematykę i informatykę.
Wraca Mama. Jest bardzo zmęczona. Jemy kolację, a potem gram. Najchętniej w scrap mechanick. Testuję maszyny które biorę z workshopa ze steama. To świetna gra. Niestety często mi kraszuje. Niedawno zacząłem grać, a mam bardzo dużo modów.
Jest już ósma i Mama idzie spać. Gram. Około dziewiątej jestem już zmęczony i idę spać. W czasie tej epidemii mam przyjemne sny. Jutro kolejny dzień z koronawirusem. Zero kolegów, zero wychodzenia z domu (niestety). I niestety szkoła.

Adam z 5a


Fot. Julka 6b ŚWIĘTA W DOBIE KORONAWIRUSA

Fot. Julka 6b    ŚWIĘTA W DOBIE KORONAWIRUSA

Kwiecień kwarantanna

Na początku chciałbym zaznaczyć, że nie będę tu pisał rzeczy w stylu „drogi pamiętniczku to” lub „drogi pamiętniczku tamto”. A! I nie będę tu pisał o własnych uczuciach, ponieważ nie lubię pamiętników z uczuciami, ale to nie jest zbytnio ważne, więc zaczynajmy. Jest koronawirus i każdy musi siedzieć w chacie, również każdy kisi się w swoim domu (jeśli go ma). Ogólnie mówiąc jest NUDA. Mój dzień wygląda tak: zwlekam się z wyrka, kiedy nie mogę znieść własnego oddechu, czyli o jakiejś 9:00, później jem śniadanko, czyli w moim przypadku płatki Cyni-Minis i pije „kakałko”, jeszcze później mam lekcje i dodatkowy angielski, jem obiadek, trochę odpoczywam, robię lekcje, czasami jadę na boisko do mojego klubu, ponieważ trener udostępnia je dla zawodników klubu, a wieczorami gram na kompie z koleżkami. Niestety mam jeszcze młodszą o osiem lat siostrę, która nic a nic mi nie pomogą, tylko doprowadza mnie do granicy załamania nerwowego, a moi rodziciele suszą mi cały czas głowę, że muszę myć dokładnie ręce i nosić maskę, jakbym tego nie wiedział. Jestem jeszcze zbyt młody i nie mam na tyle nerwów, żeby się opiekować moją siostrą, więc opiekuje się nią moja babcia. Jeśli jest dobra pogoda, to wychodzę na dwór i gram w gałę, a jak jest pogoda do kitu, to przesiaduję w domu i nudzę się jak mops. Niestety mam straszny bajzel w pokoju, więc co tydzień muszę go sprzątać. Zastanawia mnie to, dlaczego niektórzy ludzie lubią lekcje online? Ja ich nie lubię, ponieważ boli mnie po nich głowa, co mnie dziwi, ponieważ kiedyś grałem 13 godzin i nic a nic mnie nie bolała. Plus izolacji jest taki, że moja siostra ma OGROMNĄ huśtawę, więc mogę się w niej skulić i spać, i huśtać jednocześnie, co jest bardzo fajne.W internecie szukam jakiś śmiesznych hitów typu szkoła z TVP. Czasami chcę sobie obejrzeć jakiś film lub serial, ale niestety moja siostra okupuje TV. Jak na złość koło nas ruszyła OGROMNA budowa. Czasami, jak patrzę na swoje oceny, to zdaje mi się, że w tym miesiącu jakoś nagle mi dobrze idzie w nauce, ale nie wiem czy tak jest. Teraz przez tą kwarantannę mam dziwne pomysły, oczywiście nie przytoczę wszystkich, bo niektóre są hardkorowe, ale takim mniej harkorowym jest np. chodzenie na rękach, co nie zawsze dobrze się kończy. Lubię też przerabiać zdjęcia sławnych celebrytów, a niektóre to po prostu złoto. Wiem, że powinienem napisać np. o wczorajszym dniu, ale ja po prostu wolę napisać pamiętnik w takiej formie, jakiej dotąd pisałem.

Kacper 5 a (wielbiciel „Dynastii Miziołków” J. Olech, co przecież widać J)


 

Fot. Lena 6b  JA I KORONAWIRUS

Fot. Lena 6b   JA I KORONAWIRUS

Hornówek, 20 kwietnia 2020

Dzisiaj był super dzień! Szkoda, że już się skończył. Rano wstałem dopiero o 10:30. Idealnie o tej samej porze ciocia postawiła śniadanie na stole. Było pyszne! Zjadłem kanapki z dżemem i miodem, popiłem je herbatą.
Po posiłku zasiadłem do komputera, wszedłem na szkolny microsoft teams i co się okazało!? Okazało się, że dostałem szóstki z muzyki i plastyki! Bardzo się z tego powodu ucieszyłem, ponieważ mocno się starałem podczas wykonywania tych prac domowych. Jednak zostało mi jeszcze jedno zadanie do zrobienia, również z plastyki. Miałem wysłać Pani zdjęcie, na którym będzie pokazana jakaś wiosenna dekoracja wielkanocna. Wysłałem zdjęcie koszyczka, w którym była pisanka, samodzielnie przeze mnie zrobiona, palemka, figurki kurczaczków, królików i baranek z ciasta, upieczony przez moją babcię. Wyglądało to świetnie! Pani również się spodobało, bo postawiła mi kolejną szóstkę! Z radości postanowiłem pograć w gry wideo.
Około 14:00 w maseczkach i rękawiczkach wyruszyliśmy z ciocią i kuzynem do drugiej babci, dostarczyć jej i jej sąsiadom jedzenie i wielorazowe maseczki. W trakcie wizyty posiedzieliśmy i porozmawialiśmy z babcią. Babcia mieszka w bloku nad Wisłą na szesnastym piętrze, jak wyszedłem na balkon i popatrzyłem w dół, zaczęło kręcić mi się w głowie, ale przełamałem swój lęk i zrobiłem sobie zdjęcie, na którym w tle widać STADION NARODOWY.
Wracając do domu, poczułem głód. Postanowiliśmy zatrzymać się w Mcdrivie. Zamówiłem sobie mc-chickena i małego shake waniliowego. Dawno nie jadłem takiego posiłku z powodu kwarantanny, więc się bardzo ucieszyłem. Smakowało znakomicie!
Po powrocie do domu zacząłem z tatą odrabiać lekcje. Napisałem przy jego pomocy między innymi prace z historii. Mam nadzieję, że dostanę za to bardzo dobrą ocenę, bo bardzo się z tatą napracowaliśmy. Po zrobionych lekcjach miałem wolny czas, chętnie bym poszedł do kina lub na rower, ale jest niestety kwarantanna. Postanowiłem więc pograć w gry na komputerze. Grało się świetnie! Mój kuzyn zaprosił do gry swoich kolegów i walczyliśmy wspólnie w jednej drużynie! Naprawdę bardzo mi się to podobało.
Ciocia zawołała mnie na kolację, zjadłem kanapki z białym serkiem i pomidorem. Były bardzo dobre. Po kolacji zacząłem czytać naszą szkolną lekturę, na którą mamy czas do środy. Jeszcze trochę mi zostało… Ale uważam ten dzień za bardzo udany i chciałbym takich dni jak najwięcej!

Adam „Młynek” 5a


Warszawa, 18.04.2020

Drogi pamiętniku!

Mam już tego dość! Dzisiaj jest już więcej niż 30 dni odkąd nie chodzę do szkoły. Polski rząd wprowadził kwarantannę z powodu koronawirusa. Na początku się cieszyłam, bo było fajnie, grałam w gry i oglądałam seriale. Po kilku dniach mi się to znudziło. Zaczęłam tęsknić za znajomymi, a całodobowe siedzenie w domu zaczęło mnie przygnębiać. Bardzo szybko zostały wprowadzone lekcje online. Czuję się bardzo obciążona zadaniami, nie jestem w stanie ogarnąć tego wszystkiego, a lekcje online mnie nudzą. Dzisiaj był bardzo ciekawy dzień i chyba, jak do tej pory, mój ulubiony podczas epidemii, a zazwyczaj nie mam dobrego humoru. Wstałam o 09:10 i posprzątałam materace z podłogi, ponieważ podczas kwarantanny wygodniej śpi mi się na podłodze. Zjadłam śniadanie, ubrałam się i przygotowałam się na lekcje. Pierwszą miałam muzykę i był jakiś problem z dźwiękiem, bo nikt nie słyszał utworu, który pani puściła. Potem był angielski i zdałam fiszki na 6. Mikrofon szwankował,
więc pani kazała mi go nie włączać, żebym nie zakłócała lekcji i mogłam się wyluzować. Następnie był niemiecki, a pod koniec lekcji wszyscy czytaliśmy tekst na prezentacji pani. Ja zostałam ostatnia w rozmowie i też jako ostatnia przeczytałam. Po niemieckim zrobiłam „Matlandię” z matematyki, dokładnie to była kolejna lekcja, tylko w chmurze. Po lekcjach poćwiczyłam, jak zresztą codziennie. Zjadłam obiad i tata powiedział, że mój dodatek do nowego telewizora jest do odebrania w paczkomacie. W sumie telewizor nie był taki młody, bo jest to nasz stary telewizor z salonu. Nie jest też najgorszy, a dodatek był potrzebny, żebym mogła w nim oglądać YouTube’a z telefonu. Mój brat i tata pomogli mi przesunąć meble, ponieważ musiałam zamienić miejscami regał z książkami i komodę tak, aby telewizor stał na przeciwko mojego łóżka. Niestety, aby przesunąć regał, trzeba było wyjąć wszystkie książki. Są tego plusy, bo w następny weekend poprzeglądam książki. Po 2 godzinach mama wyznaczyła mi włosy do ucięcia grzywki i podczas rozmowy z przyjaciółką sama zrobiłam sobie nową fryzurę. Bardzo spodobał mi się efekt. Potem dalej rozmawiałam z przyjaciółką, zjadłam kolacje i poszłam spać. Ten dzień spędziłam bardzo dobrze i ciekawie! Wyjątkowo dużo się działo i mam telewizor w pokoju,
na co długo, długo czekałam.

Małgosia z 5a